Znam bardzo wiele filmów Pedro Almodovara, ale nie mogę niestety powiedzieć, że znam je wszystkie. No cóż, z całą pewnością nadejdzie jeszcze taki dzień, kiedy to nadrobię owe zaległości. W każdym bądź razie z tego wszystkiego, co jednak widziałam najmniej podobało mi się "Złe wychowanie" z dwa tysiące czwartego roku. Almodovar pokusił się tutaj o zrobienie tak zwanego męskiego kina - ale nie męskiego w sensie "biegamy z karabinami i strzelamy". W rolach głównych obsadził mężczyzn - no i cóż, wcale na tym eksperymencie nie wyszedł najlepiej. Nie znaczy to oczywiście, że film jest do odstrzału - wręcz przeciwnie, wypada go zobaczyć, aczkolwiek uważam, że Almodovar o całe nieba lepiej spisuje się opowiadając o kobietach i przedstawiając różne pokręcone historie z ich punktu widzenia, gdzie faceci są tylko dodatkami - ważnymi co prawda, ale jednak dodatkami. Mówi się, że "Złe wychowanie" to najbardziej osobisty film Almodovara, zawiera wiele wątków z jego życia, jak dla przykładu homoseksualizm.